Technologia jako narzędzie sprawowania władzy
Decyzja rządu Stanów Zjednoczonych opiera się na założeniu, że Fable i Mythos umożliwiały obejście zabezpieczeń, pozwalając uzyskać informacje dotyczące podatności (luk w oprogramowaniu). Anthropic stanowczo kwestionuje wagę tego zagrożenia, wskazując, że podobne możliwości oferują inne ogólnodostępne systemy sztucznej inteligencji. Sama firma podkreśla, że przyjęła strategię obrony wielowarstwowej: zamiast dążyć do niemożliwej do osiągnięcia odporności absolutnej, starała się uczynić każde obejście zabezpieczeń jak najbardziej kosztownym i łatwym do wykrycia.
Niezależnie od oceny technicznej strony tego sporu, istotny jest tutaj mechanizm prawny: jedno państwo może za pomocą decyzji administracyjnej pozbawić dostępu do technologii użytkowników na całym świecie. To nie jest wyłącznie problem bezpieczeństwa cyfrowego. To pytanie o to, kto sprawuje kontrolę nad infrastrukturą cyfrową dwudziestego pierwszego wieku i na jakiej podstawie prawnej tę kontrolę wykonuje.
Prawo międzynarodowe nadrabia zaległości
Prawo międzynarodowe od dekad próbuje nadążyć za transformacją cyfrową. Podobnie jak w przypadku środowiska naturalnego czy przestrzeni kosmicznej, mamy do czynienia z obszarem, który wymyka się władzy jednego podmiotu, a jednocześnie jest regulowany przez wszystkich. Pojęcia takie jak jurysdykcja, odpowiedzialność państwa czy należyta staranność nabierają w cyberprzestrzeni nowych znaczeń.
Sprawa Fable i Mythos ujawnia przy tym istotną lukę: brak przejrzystych, wiążących procedur, według których państwo może ograniczać dostęp do technologii o zasięgu globalnym. Anthropic wprost wskazuje, że decyzja rządu nie spełniała wymogów przejrzystości i rzetelności, brak jej także oparcia w analizach technicznych. To poważny zarzut. W innych dziedzinach prawa międzynarodowego, takich jak prawo handlowe czy prawo ochrony środowiska, wypracowano mechanizmy odwoławcze i standardy proceduralne, które chronią strony przed arbitralnym działaniem władzy. W obszarze sztucznej inteligencji takich mechanizmów wciąż brakuje.
Odpowiedzią powinna być budowa wielostronnych ram regulacyjnych, które łączą kompetencje państw w zakresie bezpieczeństwa narodowego z proceduralnymi gwarancjami dla podmiotów dotkniętych decyzją jednego rządu. Wzorcem mogą być tu mechanizmy Światowej Organizacji Handlu, które dopuszczają ograniczenia handlu ze względu na bezpieczeństwo, ale wymagają ich uzasadnienia i poddają je ocenie niezależnych organów.
Odpowiedzialność przedsiębiorstw i prawa człowieka
Firmy technologiczne działają globalnie, lecz mają siedzibę w konkretnym państwie, podlegają jego prawu i wykonują decyzje jego władz. W świetle Wytycznych Organizacji Narodów Zjednoczonych dotyczących biznesu i praw człowieka pojawia się pytanie: czy firma ma obowiązek uprzedzić użytkowników? Czy nagłe odcięcie dostępu narusza ich uzasadnione oczekiwania? Czy dostęp do narzędzi cyfrowych stanowi element prawa do uczestnictwa w życiu naukowym, kulturalnym lub gospodarczym?
Odpowiedź brzmi: tak, przynajmniej częściowo. Wytyczne ONZ nakładają na przedsiębiorstwa obowiązek dochowania należytej staranności w zakresie praw człowieka, co obejmuje również obowiązek informowania użytkowników o ryzykach związanych z korzystaniem z ich usług. Jeżeli firma wie, że jej model może zostać wycofany na skutek decyzji rządowej, powinna ten fakt ujawnić z wyprzedzeniem. Transparentność nie jest jedynie dobrą praktyką, lecz elementem odpowiedzialnego zarządzania cyfrową infrastrukturą.
Zrównoważony rozwój w cyfrowym świecie
Agenda 2030 wskazuje, że technologia ma być motorem zrównoważonego rozwoju, a nie przeszkodą w jego realizacji. Jeżeli można pozbawić miliony użytkowników dostępu do zaawansowanych narzędzi sztucznej inteligencji z dnia na dzień decyzją jednego rządu, możliwość realizacja celów dotyczących edukacji, innowacji czy wyrównywania szans maleje. Państwa rozwijające się i te o mniejszej sile przetargowej, jak Polska, zostają postawione przed faktem dokonanym, bez możliwości uczestnictwa w procesie decyzyjnym.
Rozwiązaniem jest budowa zdolności regionalnych i inwestycja w dywersyfikację technologiczną. Europa nie powinna uzależniać swojej infrastruktury badawczej i edukacyjnej od pojedynczych dostawców spoza jej granic. Inicjatywy takie jak europejskie chmury obliczeniowe, otwarte modele językowe czy wspólne ramy regulacyjne w zakresie sztucznej inteligencji są odpowiedzią na to ryzyko. Nie chodzi o izolację, lecz o wspólne budowanie odporności.
Co z tego wynika dla użytkowników internetu?
Sprawa Anthropic nie jest zdarzeniem jednostkowym. Jest przejawem złożonego procesu, w którym prawo, technologia i geopolityka coraz silniej się przenikają. Odpowiedzi na postawione przez nią pytania nie przyjdą same. Wymagają współpracy prawników, technologów, decydentów i społeczeństwa obywatelskiego.
Centrum badań nad prawem międzynarodowym w cyberprzestrzeni Lodz Cyber Hub śledzi te zmiany uważnie, ponieważ nie rozgrywają się one wyłącznie w Waszyngtonie czy Dolinie Krzemowej, lecz decyzje tam podejmowane wpływają bezpośrednio na firmy, uczelnie i obywateli w Polsce i w całej Europie. Pytanie brzmi nie tylko: co wolno sztucznej inteligencji? Lecz przede wszystkim: kto o tym decyduje, według jakich zasad i jaką ponosi odpowiedzialność wobec wszystkich, których ta decyzja dotyczy.
